Bielawa: Sprawdzają, którzy z ratowników byli na pływalni w dniu utonięcia

MM
Prokuratura wciąż nie postawiała zarzutu nieumyślnego spowodowanie śmierci żadnemu z ratowników, którzy pracownik na na pływalni Aquarius, w dniu kiedy utopił się tam 57-letni mężczyzna. Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć w dokumentach pływalni jest straszny bałagan i śledczy mają problem formalnym potwierdzeniem, kto w sobotni poranek pracował na basenie.

Już kilka tygodni temu biegli stwierdzili, że mężczyzna się utopił. Ta opinia zupełnie zmieniała bieg śledztwa. Wcześniej bowiem zarówno ratownicy, jak i dyrektor pływalni jednoznacznie twierdzili, że był to nieszczęśliwy wypadek, a ofiara zmarła na zawał serca.
Do zdarzenie doszło w sobotę rano. Na pływalni było zaledwie kilkanaście osób. Pilnowało ich trzech ratowników. Mimo to nie zauważyli, jak pływający na pierwszym torze mężczyzna poszedł na dno. Zaczęli go ratować dopiero, kiedy jedna z pływających na torze obok kobiet zaniepokoiła się, że na dnie basenu od dłuższego czasu leży mężczyzna. To ona zaalarmowała ratowników. Świadkowie, którzy byli wtedy na basenie, zeznali w prokuraturze, że mężczyzna leżał na dnie około dwóch minut, że ratownicy siedzieli na krzesłach pod ścianą i rozmawiali, zamiast obserwować nieckę basenu.

Statki wycieczkowe na złom przez pandemię

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie