Cień Fryderyka

tsl@trybuna-slaska.com.pl
Późna noc stała nad Świdnicą. Jeszcze nie zimowa - do końca jesieni roku 1740 pozostało trochę czasu - a mimo to przenikliwie już mroźna. Rezydencja miejscowego barona zdawała się po większej części pogrążona we śnie.

Późna noc stała nad Świdnicą. Jeszcze nie zimowa - do końca jesieni roku 1740 pozostało trochę czasu - a mimo to przenikliwie już mroźna. Rezydencja miejscowego barona zdawała się po większej części pogrążona we śnie. Z zewnątrz widać było tylko odblask świec w oknach holu, gdzie służbę pełnili adiutanci i wartownicy gwardii.

Okna gościnnego pokoju, przed którego drzwiami umieszczono straże, były szczelnie zasłonięte. Wewnątrz, przy kominku, w fotelu tyłem do drzwi zwróconym, siedział młody mężczyzna. Odziany w znoszony i zakurzony mundur, rozprostowawszy swobodnie swe długie nogi w wysokich wojskowych butach, z łokciami na poręczach i splecionymi dłońmi podpierającymi podbródek, zdawał się drzemać. Ale był to tylko pozór - duże, piwne oczy były szeroko otwarte i spod dość niechlujnej, jasnej peruki wpatrywały się pilnie w pełgające na palenisku płomyki.

- Zimno w tym Schweidnitz, do wszystkich diabłów! - zaklął pod nosem, rozcierając dłonie, w których zdrętwiały mu palce.
- Prawie jak w Brandenburgii. W dzień może nie najgorzej, ale w nocy... Zresztą czego ja chcę, ostatecznie to połowa grudnia.

Usłyszał nagle czyjeś głosy za drzwiami. Nie, nie czyjeś - zreflektował się, gdyż poznał jeden z nich.

- Wasza Wysokość... - drzwi uchyliły się lekko. Siedzący w fotelu obejrzał się przez ramię.

- Słyszę przecież - warknął. - Może wejść.

Do pokoju wkroczył starszy wiekiem mężczyzna w generalskim mundurze i z trójgrannym kapeluszem pod pachą. Stuknąwszy obcasami stanął na baczność.

- Wasza Wysokość, generał von Schwerin... - zaczął.

- Wystarczy! - przerwał mu młody człowiek, podrywając się z fotela i machając ze zniecierpliwieniem ręką. Do tej pory, gdy siedział, jego wysoki wzrost nie rzucał się w oczy. Zarazem teraz dopiero można było dostrzec, jak straszliwie się garbił. - Witam, von Schwerin. Zechce pan dać spokój formalnościom i powiedzieć, z czym przybywa.

- Z dobrymi wieśćmi, Wasza Wysokość - odpowiedział Schwerin.
- Żadnego oporu. Tylko w Glogau siedział jakiś garnizon. Nasi po prostu go obeszli. Jutro pomaszerujemy na Breslau. Jak dobrze pójdzie, to wejdziemy w kraj jak w masło i nie zatrzymamy się przed przełęczami Sudetów i Karpat! Śląskie twierdze są stare, pamiętające jeszcze trzydziestoletnią wojnę, przez sto lat nie modernizowane. Zdobyte przez nas dane były prawidłowe, całość sił austriackich w prowincji to jakieś 1500 żołnierzy...

Przygarbiony, tytułowany "Jego Wysokością" parsknął - trudno powiedzieć czy z pogardą, czy też raczej z rozbawieniem - i rzekł:

- A nas jest 20 tysięcy... Uda się, von Schwerin - podniósł do oczu dłoń zaciśniętą w pięść i potrząsnął nią tryumfalnie.
- Uda się! Miałem rację! Zwiodłem ich! Zwiodłem Marię Teresę, tego jej nadętego ambasadora von Demeradta i wszystkich Austriaków!

- Tak jest, Wasza Wysokość - potwierdził Schwerin. - Bal maskowy w Berlinie, wymarsz naszych regimentów wysłanych rzekomo do Jülich i Bergu... A my tymczasem przekraczamy granicę Śląska. Zaiste genialna strategia. Tyle tylko... - generał urwał na moment, ale jednak zdecydował się ciągnąć dalej, choć z widocznym na twarzy wahaniem. - Ten atak na Austrię bez wypowiedzenia wojny... To znaczy, pogwałcenie odwiecznej zasady "Pacta sunt servanda", jakby powiedział pan minister spraw zagranicznych Podevils...

- Bzdury! - żachnął się przygarbiony. - Po pierwsze, wypowiedzenie wojny to jakiś kompletnie niezrozumiały, europejski obyczaj. A po drugie, my nie prowadzimy wojny, von Schwerin! Zrozumiał pan? Jaka wojna?! Nasza armia wkracza na Śląsk z... Nazwijmy to... Z bratnią pomocą. Bo przecież jakowaś kanalia, dybiąca na spadek po świętej pamięci cesarzu Karolu VI Habsburgu, może zechcieć Śląsk zagarnąć, prawda? Będziemy więc głosić wszem i wobec, że pragniemy wyłącznie zabezpieczyć tę prowincję w interesie miłej naszemu sercu Marii Teresy...

- Zatem Wasza Wysokość uważa, ze Austriacy nie będą walczyć? - spytał Schwerin.

- Ależ będą, mój generale. Będą, i dlatego czeka nas niejedna randka ze sławą - odrzekł z diabolicznym uśmiechem na twarzy król Prus Fryderyk II Hohenzollern, którego już za niewiele lat Europa zwać będzie Wielkim. - Będą, bo Śląsk to piękny kraj. Wart, by za niego umierać.

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Nie żyje Diego Maradona

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3