Gdzie zniknęli górnicy?

Tomasz Borówka, Ryszard Parka
Krótko po zajęciu Śląska przez wojska radzieckie w styczniu 1945 r. pojawiły się obwieszczenia wzywające mężczyzn w wieku od 17 do 50 lat do zgłaszania się do usuwania szkód wojennych.

Krótko po zajęciu Śląska przez wojska radzieckie w styczniu 1945 r. pojawiły się obwieszczenia wzywające mężczyzn w wieku od 17 do 50 lat do zgłaszania się do usuwania szkód wojennych. Prace przewidywano na cztery dni i na taki okres stawiający się mieli zaopatrzyć się w żywność.

Deportacja nie była wcale doraźna. W październiku 1944 r. przygotowano oddziały NKWD, które w ramach poszczególnych frontów miały oszacować liczbę Niemców zamieszkałych na zajmowanych terenach. Oczekując na efekty ofensywy, która skierowana była już bezpośrednio na terytorium Niemiec, w grudniu 1944 r. Państwowy Komitet Obrony nakazał deportację Niemców zdolnych do pracy z terenów zajętych przez armię radziecką. Wyznaczono jednostki przeznaczone „do oczyszczania tyłów”.

Tylko niewielka część mężczyzn wezwanych obwieszczeniem zgłosiła się dobrowolnie. Większość zatrzymywano w domach, na ulicach i w miejscach pracy. Pomocy żołnierzom NKWD udzielali w tych działaniach funkcjonariusze MO i UB. Po zgromadzeniu większej liczby ludzi prowadzono ich do punktów zbiorczych. Znajdowały się one m.in. w Łabędach, Gliwicach, Chorzowie i Bytomiu. Ponadto zatrzymywanych osadzano w więzieniach, tworzonych obozach radzieckich.

Największymi były obozy w Blachowni, Kędzierzynie, Lędzinach, Łabędach. Część uwięzionych została przetransportowana do byłego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu-Brzezince. Tam przeprowadzono selekcję. Dotychczasowe ustalenia pozwalają na uzasadnione przypuszczenie, iż wywieziono około 25 tys. osób.
Deportowanych transportowano w bydlęcych wagonach. Jechali nimi nawet przez sześć tygodni. Nieopalane wagony, fatalne warunki sanitarne, brak pożywienia i opieki lekarskiej powodowały liczne zgony. Wywiezieni trafiali do obozów pracy na terenie ZSRR, m.in. w Donbasie, Kazachstanie, na Syberii i Kamczatce. Pilnowali ich uzbrojeni żołnierze.

Władze polskie zorientowały się, że wielu z zatrzymanych ma polskie pochodzenie. Latem 1945 r. komisja powołana przez wicewojewodę ppłk. Jerzego Ziętka podjęła działania zmierzające do zwolnienia deportowanych górników. Sporządzono „Spis wywiezionych górników polskich do ZSRR”, który zawierał 9877 nazwisk. Do początku grudnia 1949 r., za pośrednictwem Misji Repatriacyjnej w Moskwie, spowodowano powrót 5603 osób, z tego zaledwie 1645 ze „Spisu”.

Władze radzieckie odsyłały do kraju ludzi schorowanych i wycieńczonych, którzy częstokroć umierali w drodze powrotnej. Ocenia się, że powróciło najwyżej 20 proc. deportowanych. Materiały zgromadzone przez ambasadę polską w Moskwie w 1946 r. stwierdzają wywiezienie z Górnego Śląska około 15 tys. osób pochodzenia polskiego. W latach 1945-1946 władze lokalne prowadziły spisy imienne, liczące około 25 tys. osób wywiezionych, przy czym nie sprecyzowano przyczyn wywózki. Wszystkie te dane nie obejmują śląskich górników pochodzenia niemieckiego, dlatego trudno ustalić ostateczną liczbę wywiezionych.

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie