MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Gleiwitz - mity i fakty

[email protected]
O niemieckiej prowokacji w Gliwicach - opanowaniu radiostacji przez rzekomych polskich bojówkarzy, którzy wieczorem 31 sierpnia 1939 wygłosili stamtąd antyniemieckie oświadczenia i wezwanie do podjęcia walki z III ...

O niemieckiej prowokacji w Gliwicach - opanowaniu radiostacji przez rzekomych polskich bojówkarzy, którzy wieczorem 31 sierpnia 1939 wygłosili stamtąd antyniemieckie oświadczenia i wezwanie do podjęcia walki z III Rzeszą - pisze każdy podręcznik historii.

Często pisze się o niej przy okazji kolejnych rocznic wybuchu II wojny światowej. A jednak w opisach tych równie niemal często pojawiają się błędy i przeinaczenia. Pisze się np. o tym, że uczestnicy akcji "Himmler" przebrani byli w polskie mundury, że byli to kryminaliści, którym za udział w akcji obiecano ułaskawienie, że wycofując się z miejsca akcji zostali zastrzeleni przez SS, i to z karabinów maszynowych. To wszystko powracające od czasu do czasu mity. Jak było naprawdę?

Członkowie "grupy uderzeniowej", którą dowodził Sturbmannführer Alfred Naujocks, byli znającymi język polski esesmanami, wyselekcjonowanymi w sierpniu 1939 ze śląskich jednostek SS - czyli, w każdym razie w świetle ówczesnego prawa III Rzeszy, za kryminalistów nie uchodzili.

Przeszkolono ich w szkole SS w Bernau. Akcję przeprowadzili w cywilnych ubraniach, nie zaś w mundurach Wojska Polskiego. Operacja nosiła kryptonim "Tannenberg", nie zaś "Himmler".
Większość tych częstych niestety przeinaczeń ma rzeczywiste, historyczne źródła. Otóż niemiecka SD faktycznie wybrała grupę więźniów, lecz rola, jaką mieli odegrać, była makabryczna, a o jakimkolwiek ich ułaskawieniu nie było mowy. Po zaaplikowaniu im oszołamiających lub uśmiercających zastrzyków, przebraniu w polskie mundury, zastrzeleniu i porzuceniu w miejscach granicznych prowokacji inscenizowanych przez Niemców, stanowiliby "dowód" polskiej agresji. Mundury te Sicherheitsdienst (czyli SD, hitlerowska służba bezpieczeństwa) wypożyczyła od niemieckiego wywiadu wojskowego, Abwehry. I to oficerowie Abwehry, dowiedziawszy się o akcji w Gliwicach, zaczęli przypuszczać, że udostępnione SD uniformy wykorzystano właśnie tam. Byli tymczasem w błędzie - w Gliwicach akurat ludzie Naujocksa działali po cywilnemu i taką też pozostawili na miejscu akcji "konserwę" - jak pogardliwie określano nieszczęśnika, którego ciałem posłużono się w sposób tak okrutny. Nawiasem mówiąc, udało się ustalić tożsamość tego człowieka. Nazywał się Franciszek Honiok i był mieszkańcem miejscowości Łubie koło Gliwic. Podkreślał on swą polskość i 30 sierpnia został aresztowany przez Gestapo. 31 sierpnia po południu oszołomiono go zastrzykiem, zawieziono pod radiostację i tam zastrzelono.

Wycofujący się z miejsca napadu esesmani Naujocksa nie zostali też, rzecz jasna, skoszeni z karabinów maszynowych - jedyne strzały, jakie padły (poza tym, który prawdopodobnie dopiero pod radiostacją uśmiercił Honioka) oddali oni sami w powietrze, podczas wygłaszania prowokacyjnego przemówienia. Faktycznie Gestapo przybyło do radiostacji nadzwyczaj szybko, w ciągu kilku minut - czemu oczywiście nie należy się dziwić - ale napastników już tam nie zastało.

A skąd wzięła się operacja "Himmler", zamiast, poprawnie - "Tannenberg"? I w tym wypadku autorstwo błędu należy przypisać funkcjonariuszom Abwehry, którzy tak właśnie, na własny wyłącznie użytek, ochrzcili tajemnicze przedsięwzięcie konkurencyjnej agencji wywiadowczej, o którym niewiele właściwie wiedzieli.

od 7 lat
Wideo

Zakaz krzyży w warszawskim urzędzie. Trzaskowski wydał rozporządzenie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na bielawa.naszemiasto.pl Nasze Miasto