Od Tuwima do Ligonia

Aleksander Trzaska
Po raz piąty już sięgam do zbioru dowcipów wydanych w 1925 roku przez Juliana Tuwima, ale dziś muszę Szanownym Studentom przypomnieć, że pięć lat później podobną, równie ważną w historii polskiego humoru księgę dowcipów ...

Po raz piąty już sięgam do zbioru dowcipów wydanych w 1925 roku przez Juliana Tuwima, ale dziś muszę Szanownym Studentom przypomnieć, że pięć lat później podobną, równie ważną w historii polskiego humoru księgę dowcipów pt. „Bery i bojki śląskie” wydał nasz znakomity Stanisław Ligoń.

Tuwim czy Ligoń?

Tuwim był pierwszy, ale Ligoń poszedł dalej – był śmielszy. Tuwim pierwszy pracował nad językiem i dramaturgią obiegowych dowcipów, nadając im niepowtarzalną formę, Ligoń też, ale Tuwim – wstydząc się nieco tego zajęcia, Ligoń – nie. Ligoń utożsamiał się z dowcipem, a będąc jego niezrównanym opowiadaczem. łamał funkcjonujące w dowcipie stereotypy. Tuwim pozostawał wierny pierwotnej wersji żartu, nie zmieniał bohatera, realiów. Tuwim zbliżył dowcip inteligencji, Ligoń też, ale też uszlachetniwszy go, oddał z powrotem folklorowi.

Tuwim i Ligoń

Jednak nie ulega wątpliwości, że od nich rozpoczęła się moda na dowcip, że nobilitowali ten gatunek, że dzięki swemu wyrafinowanemu poczuciu humoru stworzyli obowiązujący do dziś kanon polskiego dowcipu. A oto w wersji Tuwimowskiej krótki wybór popularnych prawie wiek temu żartów powtarzających się u Tuwima i Ligonia.



Najlepsze miejsce

Rzecz dzieje się w Leningradzie. Monarchista, komunista i niejaki Rejwachman (bezpartyjny) rozprawiają o tym, gdzie każdy z nich pragnąłby zostać pochowany po śmierci.
– Ja – oświadcza monarchista – chciałbym leżeć przy cesarzu Aleksandrze III.
– Ja – mówi komunista – chciałbym leżeć przy Leninie.
– A ja – mówi Rejwachman – chcę leżeć przy pani Cyperowicz.
– Jak to? Przecież pani Cyperowicz żyje!
– A czy ja umarłem?

Poważny powód
Katzensprung jest starym kawalerem. Ale ma przyjaciółkę wdowę, do której od wielu lat chodzi co wieczór.
– Powiedz mi – zagaduje go kiedyś przyjaciel – dlaczego nie żenisz się z tą kobietą?
– Miałem już kiedyś ten zamiar – odpowiada Katzensprung – ale pomyślałem sobie: dokąd ja wtedy będę chodził wieczorami?

Tajemnicze zniknięcie
Lało jak z cebra. Deszcz złapał Rajzesa i Dawidowera na ulicy. Rzekł tedy Dawidower do Rajzesa:
– Wiesz co? Tramwaje są przepełnione, o dorożce ani marzyć, parasola nie mam, przenocuję więc u ciebie, mieszkasz blisko.
Rajzes zgadza się na propozycję przyjaciela. Pędzą i po chwili są w mieszkaniu. Nagle Dawidower znika. Mija pół godziny, godzina, półtorej. Dawidowera nie ma. Wreszcie po dwóch godzinach, zmoknięty, zziębnięty, zjawia się.
– Gdzieś ty był?
– Poleciałem tylko do domu po nocną koszulę...

Bardzo uciążliwy gość
Rosenkrantz zakwaterował się u państwa Chałamojtker. Przyjechał niby to w gościnę na trzy dni, a siedzi już piąty dzień. Jak się go pozbyć? Państwo Chałamojtker postanawiają wreszcie uciec się do pewnego rodzaju prowokacji.
– Słuchaj – mówi on do niej – pokłócimy się przy obiedzie. Jeżeli on tobie przyzna rację – to ja go wyrzucę, jeżeli mnie – ty go wyrzucisz...
Obiad. Małżeństwo wynajduje powód i zaczyna się kłócić. Rosenkrantz milczy, zajadając się z apetytem. Sprzeczka staje się coraz gwałtowniejsza. Rosenkrantz nie odzywa się. Wreszcie Chałamojtker zwraca się do gościa z wyrzutem:
– Słuchaj, Rosenkrantz, co to ma znaczyć? Dlaczego się nie odzywasz i nie przyznasz racji komuś z nas?
Na to gość:
– E, przez te trzy miesiące, które u was jeszcze zostanę, nie chcę nikogo zrażać do siebie.


Wic od dawna uważany za śląski... w dwóch wersjach
W wersji Ligonia

Feliks Tyrpoc po wypłacie wstąpił se na jednego, trefił jak zwykle kamrata, no i z jednego zrobióło sie kilka – i tak dobrze naprany wraca do domu.
Na dworze ćma, jakby chto atrament wyloł.
Tyrpoc jednak gramoli sie, naroz wloz na słup ogłoszeniowy. Trzymo sie więc obiema rękami
i chodząc naokoło, maco, maco i końca się domacać nie może. Kiedy tak parenaście razy obszedł dookoła, pot zlewa jego czoło i Tyrpoc zaczyna przeraźliwie wrzeszczeć: – Pierona, retong, bo mnie zamurowali!

W wersji Tuwima
Dookoła szerokiego jak bania słupa reklamowego w centrum miasta toczy się, obmacując go rękami, urżnięty „na zielono” jegomość. Ten proceder kołowania trwa już kilka minut. Wreszcie pijak mówi z rezygnacją: – Nie ma co! Kaput! Zamknęli mnie!

100 Najbogatszych Polaków „Forbesa” 2021

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie