Vademecum ojca Jana

Marzena i Tadeusz Woźniakowie
Vademecum powstało w oparciu o materiały gromadzone podczas rozmów z ojcem Janem we Wrocławiu. Zawiera kwintesencję wiedzy zdrowotnej i kulinarnej. W najbliższych tygodniach przedstawiać będziemy Czytelnikom ...

Vademecum powstało w oparciu o materiały gromadzone podczas rozmów z ojcem Janem we Wrocławiu. Zawiera kwintesencję wiedzy zdrowotnej i kulinarnej.

W najbliższych tygodniach przedstawiać będziemy Czytelnikom „Vademecum ojca Jana Grandego”, czyli alfabetycznie uporządkowany zbiór haseł zawierających kwintesencję wiedzy zdrowotnej i kulinarnej naszego rozmówcy. Zaczynając od przepisu na klasyczną babę drożdżową, poprzez miniwywód na temat znaczenia czytania książek, porady na dobrą pamięć, przepis najwłaściwszego parzenia herbaty, krótką historię kaszy gryczanej, aż po znaczenie zdrowotne surowej wody z kranu i umiejętność gotowania ziemniaków... Wszystko to – jak zwykle u ojca Grandego – wyrażone oryginalnym, barwnym, czasem dosadnym językiem.

Baba drożdżowa – jak wszystkie ciasta drożdżowe – wymaga dokładnej proporcji składników: pół kg mąki, 15 dag cukru, 6 dag drożdży, 10 dag masła, 5 żółtek, smażona skórka cytrynowa, 10 dag rodzynków, szklanka mleka waniliowego, które wcześniej zagotowujemy z połówką posiekanej laski naturalnej wanilii (wanilia, podobnie jak cynamon, jest substancją leczniczą i bakteriobójczą).

Do lekko nagrzanej miski sypiemy 10 dag przesianej mąki, dodajemy drożdże rozrobione w mleku z łyżeczką cukru i odstawiamy do wyrośnięcia. Żółtka ucieramy z pozostałym cukrem, dodajemy je wraz z resztą mąki, szczyptą soli i lekko roztopionym masłem do wyrośniętego rozczynu (w kuchni żydowskiej dodaje się jeszcze dwie łyżki oleju). Dobrze mieszamy. Można wziąć część masła na dłoń i wklepywać kilka minut, czując jak ciasto pulchnieje pod ręką. Wsypujemy rozmoczone, odcedzone i oprószone mąką rodzynki, skórkę cytrynową – jeszcze chwilę wyrabiamy i wlewamy ciasto do ogrzanej, wysmarowanej masłem i wysypanej krupczatką formy. Czekamy, aż zacznie górować. Kiedy wypełni sobą formę, wstawiamy do niezbyt gorącego piekarnika, który stopniowo podgrzewamy. Po około 50 minutach sprawdzamy suchość patyczkiem. Jeszcze ciepłą babę oblewamy lukrem z cukru pudru rozrobionego w mleku waniliowym. Zapach rozejdzie się taki, że trzeba będzie dobrze pilnować dzieciaki...

Cebula i czosnek – zjadane w większych ilościach odkładają się w organizmie jako naturalna osłona antybiotykowa. Bakterie jej nie sforsują. Zawierające siarkę eteryczne olejki cebuli znakomicie działają na śluzówki. Jeśli komuś zdarzy się katar czy – nie daj Boże – stwierdzi zapalenie zatok, to powinien postępować następująco: utrzeć na tarce do ziemniaków dwie duże cebule, wrzucić je do wysokiej koktajlowej szklanki, owinąć jej brzeg uszczelniającym wianuszkiem z waty i głęboko oddychać przez nos, uważając, by gaz nie dostał się do oczu.

Uodparniającą nalewkę przeciwprzeziębieniową przygotowujemy w następujący sposób: dwie zmiażdżone główki czosnku, sok z dwóch cytryn, cztery łyżki stołowe miodu i dwie szklanki przegotowanej wody mieszamy i stawiamy pod przykryciem w ciemnym miejscu na dwie doby. Następnie cedzimy nalewkę przez sitko, przechowujemy ją w szklanym naczyniu, dawkując po dwie łyżki stołowe dziennie. Dzieci stosują mniejsze dawki.

Cukier – zapisać można w księdze najbardziej niebezpiecznych, skracających życie specyfików. Azjaci, niegdyś w ogóle nie znający cukru, żyli po 100, 120 lat. Zanim produkt ten zostanie przetrawiony, przechodzi w organizmie przynajmniej czterokrotne przeobrażenie chemiczne. A w pierwszym rzędzie łączy się z solami tłuszczów nasyconych i produkuje ogromne kryształy cholesterolu. Tak więc cukier jest trucizną, mimo obecnej w nim glukozy odżywiającej tkankę nerwową. Zalecam do słodzenia miód, który od razu przeobraża się w organizmie w energię.

Czytanie książek – jest dla rozwoju psychicznego człowieka tym, czym pożywienie dla jego rozwoju fizycznego. Żaden film, zwłaszcza telewizyjny, nie zastąpi książki. Mało kto potrafi opowiedzieć akcję filmu, który całkiem niedawno oglądał w telewizji, natomiast treść przeczytanych książek pamięta się przez dziesiątki lat. Ostrzegam przed lekturą książek z ekranu komputera. Jest to po pierwsze ogromnie niekorzystne dla wzroku, a po drugie – nietypowa percepcja utrudnia zapamiętywanie. Treść książki przeczytanej na szklanym monitorze, choćby najciekawsza, uleci z pamięci dwukrotnie szybciej aniżeli ta, którą poznaliśmy wertując papierowe kartki.

Dobrą pamięć – do późnych lat pomogą nam zachować często spożywane podroby wieprzowe, wszelkiego typu wątróbki, głównie drobiowe, z dużą zawartością kwasu foliowego i witaminy B9. Prócz tego, gruboziarniste pieczywo, kasze, grochówki, fasolówki, ryby morskie i jajka. Jeśli przypomnieć starą żydowską zasadę, to powinniśmy spożywać kilogram cebuli na tydzień oraz kilogram śledzi. I do stu lat będą nam służyć głowa do geszeftu, nogi do biegania.
A kiedy już zdarza się tak, że coraz częściej zapominamy, gdzie położyliśmy klucze – to polecam trzy razy dziennie egzotyczny ziołowy specyfik z rośliny pochodzącej z wysp południowego Pacyfiku o nazwie Kava-Root, od czterech lat dostępny na polskim rynku. Dobroczynnie działa na umysł, zwiększa koncentrację, podnosi samopoczucie, nie ma żadnych działań ubocznych i nie powoduje przyzwyczajenia.

Garnki – w dobrze prowadzonej kuchni mają być duże. Gotujemy wyłącznie pod przykryciem, wykorzystując objętość garnka do połowy tak, żeby było miejsce na gromadzenie się pary. Para nie ma prawa wymykać się spod przykrywki, zabierając ze sobą witaminę B1, której nasz organizm (podobnie jak witaminy C) nie kumuluje. Brak witaminy B1 daje takie same objawy jak niedobór magnezu. Należy więc tak gotować, aby nic z garnków nie uciekało.
Wszyscy już pewnie wiemy, że niedopuszczalne są w kuchni naczynia z aluminium, które niszczą śluzówki i kości.
Mimo pewnych wahań na początku, przekonałem się do patelni teflonowych (zwłaszcza tych uszlachetnionych, z modelowanym dołeczkami dnem). Wygodnie się je obsługuje, nie trzeba dużo tłuszczu, nic nie przywiera. W świecie zachodnim robiono badania i żadne nie udowodniło szkodliwości teflonu.

Grzybki halucynogenne zwalczają otyłość?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie