Wałbrzych: Dzieci dla zarobku

Sylwia Królikowska
W Wałbrzychu nawet 200 rodzin może oszukiwać
W Wałbrzychu nawet 200 rodzin może oszukiwać 123rf
Najpierw oddają do biduli, żeby potem z tego żyć

Wałbrzyskie Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie wzięło pod lupę spokrewnione rodziny zastępcze. Okazuje się, że część z nich może naciągać państwo. Na 450 takich rodzin w Wałbrzychu 400 jest spokrewnionych. Nawet połowa może oszukiwać.

- Moi pracownicy, podczas wizyt u takich rodzin, często stwierdzali, że na przykład u babci nie było dziecka, które miała w rodzinie zastępczej. To było u matki, która wcześniej je straciła, bo się nim źle zajmowała - mówi Iwona Siemińska, dyrektorka PCPR.

Sprawdzili, że takich przypadków może być więcej - najpierw dziecko trafia do bidula, potem ktoś spokrewniony tworzy rodzinę zastępczą i zabiera dziecko do siebie, by zaraz potem oddać je biologicznym rodzicom, przy okazji dzieląc się z nimi pieniędzmi.

Urzędnicy przyznają, że sprawa jest trudna do udowodnienia, bo babcia bądź ciotka, które zajmują się dziećmi, tłumaczą, że te są w odwiedzinach u mamy.

Sprawa staje się jednak podejrzana, kiedy podczas każdej kontroli urzędników dziecko akurat jest poza domem.

- To na pewno jest traumatyczne przeżycie dla dzieci. Najpierw muszą wyprowadzić się z rodzinnego domu, potem pogodzić się z informacją, że będą mieszkać u babci, by na końcu znów wrócić do deficytowej rodziny - tłumaczy Dorota Podolska, pedagog.

Wiedzą o tym w PCPR, dlatego zapowiadają, że będą kontrolować spokrewnione rodziny, co do których mają podejrzenia. - To wszystko dla dobra dzieci - przekonuje Siemińska.

Rodziny spokrewnione stanowią niemal 90 procent wszystkich w kraju. Skala problemu w Polsce może być więc potężna. Takie oszustwa są krzywdzące i mogą rzucać cień na wszystkie rodziny zastępcze, które uczciwie wychowują dzieci, poświęcając im całe życie i serce.

W naszym regionie jest takich wiele. I, niestety, spotykają się z oskarżeniami, że zajmują się dziećmi dla pieniędzy. Często przez obawy o takie oskarżenia wiele osób rezygnuje z utworzenia rodziny zastępczej, choć te są bardzo potrzebne, choćby w Wałbrzychu. Dziś w domach dziecka w regionie mieszka prawie 300 osób. Na całym Dolnym Śląsku - około dwóch tysięcy.

Na założenie rodziny zdecydowała się m.in. Ewa Wróbel z Wałbrzycha. Opiekuje się czwórką rodzeństwa. Ich matka nie żyje.

Wzięła pod swój dach zupełnie obce osoby, a dziś nie potrafi sobie bez nich wyobrazić życia. Przyznaje, że najważniejsze to po prostu kochać dzieci.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - Ireneusz Zyska - skrót

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na bielawa.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie