Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Wałbrzych: Wielkanoc wreszcie będzie bez awantur

Sylwia Królikowska
- Dzieci to moje największe szczęście - mówi pani Justyna
- Dzieci to moje największe szczęście - mówi pani Justyna Dariusz Gdesz
Kobieta uciekła od męża pijaka z Warszawy. Znalazła dom i szczęście w Wałbrzychu

Pani Justyna z Wałbrzycha nie może uwierzyć, że wreszcie spędzi święta spokojnie. Bez awantur. Wreszcie będzie się czuła bezpiecznie. Żeby to osiągnąć, mama dwójki dzieci (półrocznej Zuzi i 4-letniego Wiktora) ryzykowała naprawdę wiele.

Do rodzinnego Wałbrzycha uciekła aż z Warszawy. Przez wiele tygodni tułała się po mieście. Nie miała gdzie zamieszkać z dwójką małych dzieci.

Co prawda mieszka tu jej mama. Nigdy jednak nie miały ze sobą dobrego kontaktu. Dlatego nie chciała liczyć na jej pomoc. Zgłosiła się do różnych instytucji. Za każdym razem słyszała jednak odpowiedź, że żaden lokal się jej nie należy, bo mama ma duże mieszkanie, do którego mogłaby się wprowadzić.

- Wiedziałam, że to niemożliwe - mówi. - Dlatego szukałam pomocy u obcych ludzi.
Znaleźli się tacy, którzy zechcieli udzielić jej wsparcia.

W organizowaniu mieszkania i pracy pomógł Ryszard Nowak, wałbrzyski radny. Udało się dla pani Justyny znaleźć mieszkanie i zajęcie. Na razie na rok. Ale wałbrzyszanka wierzy, że to pozwoli jej stanąć na nogach.

- Już tyle przeszłam z dziećmi, że dziś najbardziej liczy się dla mnie to, że wreszcie są bezpieczne - mówi.

Kilka lat temu wyjechała do stolicy, do szkoły. Próbowała sobie ułozyć życie zaraz po tym, jak przestała mieszkać w domu dziecka.

- Byłam tam 3,5 roku. Chciałam się usamodzielnić. Założyć kochającą rodzinę i wreszcie być szczęśliwa - mówi pani Justyna.

Właśnie w Warszawie poznała swojego męża. Dziś są w trakcie rozwodu.
To była wielka miłość. I wszystko miało wyglądać idealnie - ślub, dziecko, dom. Marzenie.

- Do ślubu wszystko było w porządku, szybko jednak okazało się, że mój mąż jest zupełnie innym człowiekiem - opowiada wałbrzyszanka. Opowiada, że pił niemal codziennie, dochodziło do przemocy, a na to wszystko patrzyły dzieci. Pojawiła się już nawet groźba, że może je stracić.

Uciekła właściwie w dniu, kiedy miały być jej odebrane.
- A tego bym nie przeżyła - mówi.

W tym roku spędzi spokojne święta, u znajomej, która od lat jej pomagała. Cieszy się, że nie będzie musiała być sama.

Wciąż jednak potrzebuje pomocy. Na razie najpilniejszą sprawą jest wózek - spacerówka dla 6-miesięcznej córki. Gdyby ktoś chciał przekazać pani Justynie wózek, może go przywieźć na ul. Ogrodową 17 w Wałbrzychu, gdzie pani Justyna teraz mieszka.

od 7 lat
Wideo

iPolitycznie - Przemysław Czarnek

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na bielawa.naszemiasto.pl Nasze Miasto